- Zadowolony jesteś z siebie? - spytałem, gdy tylko Hojbjerg zawitał niedzielnego poranka do naszego mieszkania. Po tym sezonie wraca z powrotem do Monachium, więc do końca czerwca będę się z nim męczył pod jednym dachem tego dwupokojowego mieszkania w pobliżu naszego ośrodka treningowego. Byle do końca sezonu, pocieszałem się w myślach. Niestety na marne, przecież do tego zostało niemal całe pół roku. I co tydzień będzie to się tak kończyło, o ile nie będzie grał.
Po jaką cholerę zgodziłem się z nim mieszkać? Oh tak, to wizja braku samotnego życia. Po tym, co się dzieje od trzech tygodni jestem przekonany, że z ogromną chęcią mieszkałbym sam.
- Nie widać? - odpowiedział mi pytaniem, szczerząc się jak głupi do sera. A jeszcze niedawno był taki normalny... - Też byś taki był, gdyby udało Ci się jakąś wyrwać.
- Na szczęście nie jestem taki powalony jak Ty i nie myślę w kim dziś uda mi się zamoczyć.
Puścił moje słowa mimo uszu i powoli się rozebrał z kurtki i butów. Następnie skierował się do kuchni, gdzie z lodówki wyciągnął karton z mlekiem. Wcale nie przyglądałem się jego poczynaniom, wcale. Mozolnie nalał sobie białej cieczy do szklanki i jeszcze wolniej ją opróżnił. I on w takim stanie planuje się pokazać na treningu? Oh, to już wiem, dlaczego nie gra.
- Gdybyś przestał się tak zatracać nad tą całą Nathalie i otworzył swe cudne oczka, to byś dostrzegł, ile niezłych lasek jest dookoła - wywróciłem oczami. Momentami mam dość tego typa, naprawdę. Jakim cudem przyjaźnię się z nim od tylu lat?
- Szczególnie te, które już pukałeś - czy on mnie ignorował, czy co? Czy po prostu nie był na tyle trzeźwy, aby w jakikolwiek sposób na to zareagować?
- Szkoda, że ta pierwsza.... uh, jak ona miała na imię? - uniosłem brwi ku górze, czekając, aż sam to rozkmini. Gdzieś w tyle głowy zastanawiałem się, o jakiej pierwszej mówił. - O, już wiem. Szkoda, że Clara zmyła się wcześnie. Ale za to jej przyjaciółeczka... - rozmarzył się, opierając dłonie o blat lady. Zrobiłem przysłowiowego facepalma. Ta pierwsza, znaczy się Clara jest tą... Tą, którą przestrzegłem poprzedniego wieczora. Chociaż ją udało mi się uchronić przed nieobliczalnym druhem.
Wyglądała jak całkowite przeciwieństwo tych wszystkich dziewczyn, które tam były. Sprawiała wrażenie cichej, tajemniczej... Nie pasowała do atmosfery panującej w lokalu. Tak samo jak ja.
W sumie nie wiem, czemu ją pamiętałem. Przedstawicielka płci przeciwnej, jakich wiele wczoraj widziałem. Ale ta jej tajemniczość... Nie dawała mi spokoju. A powinna, bo przecież nigdy już jej nie zobaczę.
Westchnąłem ciężko, przechodząc do salonu. Usiadłem na kanapie, a do rąk wziąłem pilota, chcąc coś obejrzeć. Cokolwiek, co pozwalało zająć mi myśli i oddalić się od tej tajemniczej laski.
- Szczerze? - rzekł, gdy zawitał w tym samym pokoju, co ja. Weź daj mi człowieku święty spokój. - Ta Clara to taka Ty, tyle że w żeńskiej wersji. Taka cnotka niewydymka.
Przestań mi o niej mówić!
Pierre naprawdę żył od imprezy do imprezy. A przejście do Schalke ułatwiło mu życie - większość meczów Niebiescy rozgrywali w niedzielę, więc piątkowe imprezowanie nie stanowiło dla niego żadnego problemu. Ale jakim cudem jeszcze nie wyleciał z drużyny na zbity pysk? Musi się świetnie ukrywać, przecież wszędzie znajdą się ludzie, który są życzliwi inaczej.
- Zbieraj manatki, mój drogi - zaczął słodko w piątek popołudniu, w sumie już wczesnym wieczorem. Na zegarku widniała godzina dziewiętnasta osiemnaście.
- Weź chociaż raz odpuść - mruknąłem, nie odrywając wzroku od książki Stephena Kinga. Drobne uzależnienie.
- Odłóż tę książkę wreszcie! Przestań żyć życiem abstynenta i zacznij szaleć, póki możesz!
- Co mi to da, skoro może zjebać mi to karierę zawodową?
- Boże, co Ty się tak tą karierą przejmujesz?! - jęknął zrozpaczony. On ma jakiekolwiek podejście do dorosłego życia, czy nie? - Masz całe życie przed sobą, książkami zajmiesz się później, kiedy zechce Ci się założyć rodzinę!
Może i miał rację. Ale czy chcę szaleć jak on? Chcę sobie rujnować życie, kończąc każde wyjście do klubu z przypadkową dziewczyną?
- Olek, kuźwa no - był zrezygnowany moim brakiem reakcji. - Proszę Cię, robię to tylko dla Twojego dobra, żebyś chociaż trochę życia poznał.
- Jakoś specjalnie tej troski nie widzę.
- Teraz nie, ale już niedługo... - mrugnął do mnie porozumiewawczo. O co Ci do chuja pana chodzi? Spojrzałem się na niego jak na człowieka urwanego z choinki. - A teraz proszę się odstawić jak młody grecki bóg i za dziesięć, no może piętnaście, minut Cię widzę gotowego.
Przez czas nie zdążyłbym stworzyć jakiegokolwiek planu ucieczki i wymigania się od tej imprezy, cholera no! Jestem w ciemnej dupie, że tak powiem. No bo przecież będzie mi tak długo piał i piał, aż w końcu ulegnę... Znowu.
Niechętnie podniosłem się z łóżka i podszedłem do szafy, skąd wyciągnąłem jedną z wielu koszul w kratę, pod którą wybrałem szary podkoszulek. Zerknąłem w dół. Spodnie są, resztę się ogarnie.
Równie niechętnie opuściłem swój pokój wraz z rzeczami, które wybrałem. Umyłem zęby i ogoliłem, a na szarym końcu przebrałem się.
- Mmmm, czuję przygotowania pełną parą - wyszczerzył się jak mała dziewczynka, czując unoszący się w powietrzu charakterystyczny zapach mojej wody kolońskiej.
- Masz zamiar to wąchać przez kolejne dwadzieścia minut, czy już się zbierać?
- Oh, już już. Po prostu... Jestem pod wrażeniem, że wziąłeś moje słowa na poważnie.
- W każdej chwili mogę się jeszcze wycofać - warknąłem cicho.
- Przepraszam, już nie będę. Chodź - ponaglił do korytarza, gdzie kompletnie ubrani opuściliśmy najbezpieczniejszy bunkier w tym kraju.
hehe, ten Pierre to jednak głupi jest XD 😏😏😏

Jestem ciekawa co on szykuje? I poproszę także trochę więcej o Nathalie! :)
OdpowiedzUsuńPierre Ty szaleńcze, no jak tu go nie kochać? XD <3
OdpowiedzUsuńCiekawość mnie zżera by dowiedzieć się co będzie dalej hehe :D
Mam nadzieje, że w kolejnym będzie więcej o Nathalie :3
Czekam na kolejny! :*
Buziaki! :>
Tworzysz tutaj takiego Pierra, że kompletnie mi nie pasuje ta postać do jego osoby w realu, bo on się taki grzeczny wydaje :D Ale dobrze, że próbuje wyrwać gdzieś Olka bo chłopak nie może ciągle siedzieć sam. Czekam na kolejny, pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńCnotka niewydymka? Ahahah boże leje 😂😂 XDDDD
OdpowiedzUsuńMistrzostwo! :D 😂😂😂😂
Cudowny ❤
Czekam na nn. <3
Buziaki ;***
Nadrabiam dzisiaj wszystko ;D i przepraszam za brak komentarzy na innych blogach ale szkoła :/
OdpowiedzUsuńCiekawie się tu robi ;D Ciekawe co wykombinują :D
Czekam na kolejny ;*