sobota, 3 grudnia 2016

nadszarpnięta reputacja

Nie powiem, że mnie nie zamurowało na jego widok po drugiej stronie drzwi. A gdy mnie zobaczył, to wyglądał tak, jakby ujrzał ducha. No halo, czy ja wyglądałam aż tak tragicznie?
Przynajmniej dzięki temu doznaniu mam dość imprez na najbliższe stulecie. Nawet to, że całowałam Pierra - i to nie jeden raz! - nie potrafi zrekompensować mi chociażby w najmniejszym stopniu to, co zrobiłam. Alkohol i narkotyki... Nawet w miniaturowej dawce. Nie powinnam. W dupie mam to całe czilowanie, jakie serwowała mi Melanie.
- Pan do kogo? - wykrztusiłam z siebie, kiedy przypomniałam sobie o czymś takim jak język. To było dziwne, skoro tak jakby się poznaliśmy. Dokładnie w tamtym momencie, kiedy to ostrzegał mnie przed swoim kolegą. A ja tego nie usłuchałam i...no miałam za swoje.
No ale co tu robił?
- Ja do, eee... - zerknęłam na niego, a ten przybrał minę myśliciela. Uśmiechnęłam się lekko, musiałam przyznać, że wyglądał...uroczo. - Melanie Meier.
Momentalnie mina mi zrzedła. Znowu ona... Poczułam się gorzej, przecież ona też pierwsza miała bliższe kontakty z Pierrem... Co ja jestem, skup rzeczy używanych?
- Meli jest w łazience, ale zapraszam - odpowiedziałam po chwili. Odsunęłam się, aby wszedł.
Gdy przechodził, zauważyłam w jego dłoniach torebkę. Musiała być damska i... Melanie. Bo na pewno nie moja. To stąd wiedział, gdzie ją znaleźć... Mogłam odetchnąć z ulgą.
Po chwili już byliśmy w salono-kuchni, chłopak siedział przy stole, a ja stałam przy kuchence gazowej i wstawiałam wodę na kawę. Musiałam się rozbudzić do końca. Głupio mi było, bo dookoła walały się nasze ciuchy i jeszcze była rozłożona kanapa, na której spałam. W dodatku... Byłam w szlafroku.
- Wybacz za bałagan... - w sumie bałagan to łagodne określenie. Panował tu syf, jakich mało.
- Nie masz za co... - na jego twarzy zjawiło się coś na kształt uśmiechu. W oczach widziałam zawahanie.
- Napijesz się czegoś?.. - spytałam nieśmiało. Miałam wrażenie, że patrzył się na mnie. Dlatego ja nawet nie odważyłam się tego zrobić i skupiałam wzrok na widoku, jaki gościł mi za oknem. Gelsenkirchen pogrążone w ulewie. Wspaniale.
- Poprosiłbym wodę, jeśli to nie dla Ciebie żaden problem, Claro - odruchowo sięgnęłam do szafki, po chwili się reflektując, co powiedział.
- Skąd wiesz, jak mam na imię? - tym razem nie byłam w stanie się nie odwrócić. Półuśmiech zgasł, a mnie przeszył nieprzyjemny dreszcz.
- Wiesz, gdy wraca się do domu z pijanym kolegą, który ślepo nawołuje swoją towarzyszkę, to nie sposób nie zapamiętać. Poza tym, pamiętam Cię jeszcze z poprzedniej imprezy, w trakcie której...
- Proszę, oszczędź - dobrze wiedziałam, co chce powiedzieć. - Nigdy więcej, zdecydowanie.
- Mam taką nadzieję - speszona wróciłam do rzeczywistości. Było mi jeszcze gorzej niż wstyd. Ostrzegał mnie, a ja... Mimo to to zrobiłam. No prawie, gdyby nie Meli, to inaczej by się to skończyło.
- Clara, z kim rozmawiasz?! - dobiegł mnie krzyk przyjaciółki. Strzeliłam się dłonią w...nos. Chciałam w czoło! Jęknęłam, a mój towarzysz wybuchł śmiechem. Spiorunowałam go wrogim spojrzeniem, a ten momentalnie zaprzestał.
- Claro Widemann! - słyszałam jej donośne kroki, a po chwili usłyszałam pisk przerażenia. - Boże!
- Wystarczy Alessandro - wywróciłam oczami, słysząc tę wypowiedź. Chociaż dowiedziałam się, jak ma na imię bez zbędnego pytania się o godność.
- Co Ty tu do diaska robisz?! Pierre ma AIDS, czy co? - skrzywiłam się, słysząc imię chłopaka, z którym niemal poszłam do łóżka. W ogóle to jakim cudem do tego nie doszło? Bo pamiętam to, jak Meli cuciła mnie w łazience u nas, mocząc mi głowę w wręcz lodowatej wodzie.
- Nie zdziwiłbym się, gdyby go miał - Alessandro prychnął. - Przyniosłem Twoją zgubę - schwycił w dłonie torebkę, dotychczas leżącą na stole.
- Jeju, dziękuję! - podbiegła do niego, po czym przytuliła. Zauważyłam, że z lekka zesztywniał, kiedy jej ramiona go oplotły... Dziwne. Ale czemu ja się tym przejmuję?
Z letargu wyrwał mnie gwizdek czajnika. Zakręciłam kurek i zalałam swój kubek wrzątkiem.
- Clara, mi też zrób. Alessandro, a Ty? - momentalnie przypomniało mi się o tym, że miałam mu dać tę piekielną wodę! Ten poranek nie mógł mieć gorszego początku.
Odstawiłam czajnik i do rąk wzięłam butelkę wody, z której trochę zawartości przelałam do wcześniej wyjętej szklanki. Schwyciłam oba naczynia w ręce i przyniosłam je im. Przyjaciółka spojrzała się na mnie zaskoczona, a mi chciało się śmiać z tego, co za cyrki odstawiałam.
Melanie próbowała zagadać naszego gościa, co wykorzystałam, aby udać się do łazienki i choć trochę doprowadzić się do normalności. Wystarczająco dużego wstydu już się najadłam swoim wyglądem i zachowaniem, w jego oczach miałam już nadszarpniętą reputację. Gorzej być nie mogło.
Wzięłam zimny prysznic, który momentalnie postawił mnie na nogi. Po opuszczeniu kabiny wysuszyłam sobie włosy, a następnie ubrałam się w legginsy i kolejny ze swetrów. Długo nie opuszczałam pomieszczenia, wszystkie czynności wykonywałam powoli. Gdzieś w tyle głowy zastanawiałam się, co mogli robić. O czym mogli rozmawiać... Oh, no dlaczego ja się tym przejmowałam?!
Na czas nieobecności swojej rodziny wczorajszym popołudniem, wzięłam trochę więcej rzeczy, wraz z książkami, aby móc pozostać u przyjaciółki. Wiedziałam, że to nie będzie długotrwałe, że niedługo będę musiała tam wrócić... Nie chcę, ale będę musiała.
Gdy stwierdziłam, że lepiej być nie może, to opuściłam łazienkę, a w salonie, na sprzątniętej już kanapie ujrzałam...samą przyjaciółkę. Zmarszczyłam brwi.
- Alessandro poszedł dosłownie chwilę potem. Stwierdził, że ma trening, czy coś w tym stylu - wzruszyła ramionami, odpowiadając nawet na niezadane pytanie. Czy moja twarz zdradzała takie informacje? Usiadłam obok niej na kanapie, a ta mnie do siebie przyciągnęła, opierając głowę o moje ramię. - Wiesz co? On przypomina mi Ciebie. Najchętniej by stronił od ludzi.
Oh, czemu mnie to nie dziwi? Dzisiejsi ludzie... Przecież każdy wie, jacy są.


Olek to taki Ivan, haha. 
wiecie co? piszę tu już takie cute momenty, że nie wyrabiam ze zmniejszaniem cukru we krwi :| 

2 komentarze:

  1. Ej no! ❤
    To tez kocham ❤ XD
    Wszystkie w twoim wykonaniu kocham ❤ 😄
    Olek taki słodki jest no 😍❤
    Czekam na kolejny <3
    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry :D
    Nie wierzę, że dopiero teraz tu przychodzę. Miałam do nadrobienia 5 rozdziałów! No, ale jestem, bo jak już pisałam u siebie mam do końca tygodnia wolne, więc nadrabiam.
    I wiesz co? Żałuję, że wcześniej się tu nie pojawiłam. Drugi raz tego błędu nie popełnię. O nie, nie :P
    Mam nadzieję, że nie będziesz zła, jeśli do treści odniosę się następnym razem... No wiesz, sporo nadrabiania jeszcze mam. W większości u Ciebie :P
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń