- Hojbjerg, gdzie Ty kurwa jesteś - syknąłem sam do siebie, kiedy tylko się zorientowałem, że mój dotychczasowy towarzysz gdzieś zaginął. Po jaką cholerę mnie tu wyciągał, skoro tak naprawdę miał mnie w dupie? Chciał przygruchać sobie do mieszkania jakąś dziewczynę, a to mnie tu przyprowadził tylko po to, aby miał święty spokój, kiedy będzie ją posuwał?
W dodatku usłyszałem, jak ktoś nawołuje moje imię. No jeszcze tego brakowało do pełni szczęścia...
- Alessandro! - ...ale że to była jakaś kobieta? Dziwne. Ciężko sapała, podpierając dłonię o kolana. - Alessandro, widziałeś gdzieś Pierra?
Zdziwiłem się. Po pierwsze - widzę, że nie tylko mnie dziś interesuje jego osoba. Drugim powodem zdziwienia było to, że mnie zna.
- Nie... Zaraz znów będę do niego próbował się dobić - ponownie sięgnąłem po telefon, przenosząc na niego wzrok.
Po raz piąty wybrałem jego numer. Pierwszy sygnał, po nim drugi i...
- No nareszcie - syknąłem, przemierzając parking przed klubem. - Gdzie Ty się kurwa szlajasz?
~ Oluś, kochanie ~ prócz tego bełkotu przez telefon...słyszałem to przed klubem? Odsunąłem słuchawkę od ucha. Faktycznie, słyszałem jakieś dziwne odgłosy i...mlaśnięcia?
Odwróciłem się w stronę dobywającego się dźwięku. Szedł. Nie sam. Jego dłonie wręcz wczepiały się w talię jakieś dziewczyny. W sumie... Nie szli, słaniali się na swoich nogach.
- Clara! - pisnęła stojąca obok mnie dziewczyna. Spiorunowałem ją wzrokiem, po czym spojrzałem na ową Clarę. Przecież... Nie, to nie jest ta sama dziewczyna, debilu, zrugałem się w myślach.
Tamta Clara nie miała na sobie żadnej obcisłej sukienki, ani tym bardziej butów na podwyższeniu. Nie miała na twarzy rozmazanej szminki, ani... Nie wygląda na pijaną. To nie mogła być ona.
Zrobiłem facepalma, bo...bo jak niby miałem zareagować na to, co właśnie widziałem?
- Sorry za kumpla - mruknąłem w stronę piszczącej. Ta nawet mi nie odpowiedziała, tylko pobiegła w stronę pijanej dwójki. Jak mogła dać tak się załatwić? I to jeszcze jemu? Wstyd mi było za niego, chociaż nie powinno. Powinienem mieć go w dupie tak samo głęboko, jak on mnie. Albo jeszcze głębiej.
Wyrwała ją wręcz z uścisku dłoni Duńczyka. Ten coś wybełkotał i przyczłapał się do mnie.
- Oluś, aśschałem... - wzniosłem oczy ku gwieździstemu niebu. Wiadomość, która odmieniła moje dotychczasowe życie.
- Myślisz, że jestem głupi, czy ślepy? Każdy palant by to zauważył. I jeszcze się dziwisz, że nie grasz - syknąłem. Powoli kierowaliśmy się w stronę auta. Chociaż nie piłem to przez chwilę wyglądałem, jakbym sam obalił półkę. A to wszystko przez... Przez torebkę leżącą na ziemi. Schyliłem się po nią.
- Andre nie jest w stanie dostrzec mojego talentu... - wyjęczał, wręcz wpadając na mnie. Jeszcze stałem tak niekomfortowo, że niewiele zabrakło, a poleciałbym na płytę chodnikową, a ten na mnie. Świetnie, kurwa.
- Jebiesz wódką gorzej niż menel! A jak się porzygasz to myjesz mi samochód - dalej trzymałem ostry ton. Nie znosiłem pijanych ludzi. Zachowują się gorzej niż dzieci.
- Ta Clara tak cudownie całowała... - rozmarzył się, chwiejnie stawiając kolejny krok. - Ile bym dał, aby ją zaliczyć.
Nic nie odpowiedziałem. Nie chciało mi się prowadzić z nim tejże pasjonującej konwersacji. W dłoniach trzymałem tę torebkę. Odwieźć ją na policję, czy...czy samemu to załatwić? Chyba ta druga opcja jest lepsza. I chyba rankiem to załatwię.
Po powrocie do domu przejrzałem zawartość torby, w poszukiwaniu portfela, aby dowiedzieć się, kto jest jej właścicielem. Niejaka Melanie Meier. Całkiem niedaleko naszego bloku. Jak będę jechał na trening to załatwię tę sprawę.
Na Pierra byłem niesamowicie wściekły. Jak tak można się w ogóle zachowywać? Będzie cokolwiek pamiętał? Oczywiście, że nie. Albo będzie udawał, że wydarzenia poprzedniej nocy są dla niego czymś zupełnie obcym.
Siedziałem późnym porankiem z kubkiem mocniejszej kawy. Zawsze ją piłem po wizycie w klubie. Taka mała rutyna. Znów zawiesiłem wzrok na dowodzie osobistym, na którym była minuaturka zdjęcia. Kobieta na nim przedstawiona przypominała mi tę spod klubu. Tę, która pytała o Hojbjerga.
Byłem świadomy tego, że będzie ciągnął do południa. Potem wstanie i będzie się zachowywał jakby nigdy nic. Coraz częściej miałem dość tego człowieka. I coraz częściej marzyłem o tym, aby nastał lipiec i chwila, w której się od niego uwolnię.
Przeglądałem internet, w sumie tak bez celu. W tle leciały jakieś znane kawałki, które transmitowała jedna ze stacji muzycznych. Typowa niedziela.
Co i rusz zerkałem na zegar, który niewiele przesuwał się do przodu w czasie. Chciałem już tam pojechać. Chciałem coś zrobić. I chyba jednak zrobię.
Podniosłem się z krzesła i skierowałem do korytarza. Założyłem kurtkę, buty i wziąłem kluczyki z szafki na nie. Schowałem telefon do kieszeni i opuściłem mieszkanie. Niech się w końcu czymś zainteresuje, co nie jest nim.
Po pięciu minutach jazdy zatrzymywałem się przed kamienicą, w której mieszkała. Wysiadłem z samochodu i ruszyłem do środka. Na moje szczęście ktoś właśnie opuszczał budynek, więc bez problemu znalazłem się wewnątrz. Wspiąłem się po schodach na drugie piętro, poszukując mieszkania o numerze 6. Kamienica nie była za duża, ani też za mała. Taka w sam raz. Podobnie jak ta, w której mieszkam, z tą różnicą, że przebywa w niej jedna osoba.
Odetchnąłem ciężej, zatrzymując się przed drzwiami oznaczonymi cyfrą, jakiej poszukiwałem. Nacisnąłem dzwonek i czekałem, aż ktoś mi otworzy. Zacząłem się denerwować. Co, jeśli jej nie zastanę? Co, jeśli to jakaś pomyłka z tym adresem?
Zgrzyt zamka. Przesunięcie zasuwek. Pociągnięcie metalowej klamki.
Przede mną zagościła niska postać. Miała potargane blond włosy i niewyspane oczy. W jej rysach twarzy...widziałem dziewczynę, którą spotkałem w klubie w poprzednim tygodniu. Dokładnie tę Clarę, którą ostrzegałem przed Pierrem. Czy... Czy ta Clara z wczoraj i sprzed tygodnia mogła być tą samą osobą?..
- Pan do kogo? - spytała niepewnie. Miałem wrażenie, że się...przestraszyła.
- Ja do, eee... - próbowałem sobie przypomnieć właścicielkę portfela. - Melanie Meier.
- Melli jest w łazience, ale zapraszam - zrobiła mi miejsce, abym mógł bez problemu wejść. Dziwnie się poczułem, znów mogąc ją ujrzeć. Dziwnie się czułem z myślą, że to tamta dziewczyna... Z drugiej strony... To ona była bohaterką wczorajszej historii, jaką serwował mi przyjaciel. Całował ją. Dotykał... W ogóle dlaczego ja sobie tym zawracam głowę? Nie powinno mnie to obchodzić, kogo chciał zaliczyć. Ale ta dziewczyna... Ona była inna niż wszystkie.
![]() |
| jeny, on tu wygląda jak aniołek, a w tym ff to co odstawia? :| |
lubię Wam niszczyć wizję, hehe

Moja wizja została zniszczona dziś rano podczas naszej rozmowy...także tego :D I NIE WIERZĘ ŻE ONA I PIERRE TO NIE MOŻLIWE HALO
OdpowiedzUsuńNo i oczywiście czekam na kolejny, pozdrawiam ;*
Noooo Oleeek się chyba zainteresował hehe :DD
OdpowiedzUsuńBrawo, brawo! Dajesz chłopie! XD
Cudeńko <3
Czekam :*
jezu ale sie porobiło, nie wierzę
OdpowiedzUsuńciekawe jak dalej się ta cała sytuacja potoczy
ale nadal nie wierzę że Clara i Pierre, no nie moge po prostu sdhsdsd
czekam nn <3
O matko, to się pokręciło XD
OdpowiedzUsuńPierre ależ Ty mi kręcił w głowie! :D
Jeju, już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! ^^
Czekam kochana! :*