środa, 3 maja 2017

wsparcie

Uprzedzenie do Schlütera znikało z każdą chwilą. Gdyby Melanie teraz mnie widziała, albo słyszała moje myśli, to na pewno byłaby niezadowolona. Ale nie dziwiłem się, czemu tak by było – nigdy go nie widziała, nigdy z nim nie rozmawiała... nie widziała tego, jak zareagował na myśl, że Clarze mogło się coś stać...
Teraz byłem pewny jednego: będę nakłaniał pannę Widemann do tego, aby zbliżyła się do ojca. Po tej „wycieczce” uzyskałem pewność, że dobrze zrobi. Będę jej pomagał, co w sumie już wcześniej zagwarantowałem...
Anton pytał się o Clarę, o to, jaka jest... Takie trywialne pytania, w jego przypadku jednak jak najbardziej zrozumiałe. Odpowiadałem na nie ochoczo, chociaż sam nie wiedziałem wszystkiego.
W trakcie tego „wywiadu” ktoś zapukał do drzwi. Przerwałem w połowie swoją wypowiedź, przenosząc wzrok na spłoszonego mężczyznę, który wyszeptał „przepraszam” i poszedł otworzyć.
- Gabi, kochanie, czemu pukałaś? - powiedział, wpuszczając swojego gościa do środka.
- Tata powiedział, że ktoś... Ktoś u Ciebie jest - przerwała, spoglądając na mnie. Uśmiechnąłem się niepewnie, po chwili otrzymując „uśmiech zwrotny” od przybyłej kobiety.
- To chłopak Clary - słyszałem tę radość w jego głosie. Podniosłem się z kanapy i ruszyłem w stronę rozmawiających. Gabi, zapewne jego żona, weszła do środka przymykając drzwi.
- Miło mi Cię poznać...
- Alessandro - schwyciłem jej wyciągniętą dłoń i delikatnie ścisnąłem.
- Jestem Gabriela, żona Antona - skinąłem głową.
- Mnie także miło poznać - znów widziałem jej uśmiech, który po chwili poszerzył się jeszcze bardziej, a to za sprawą dwójki dzieci, które wbiegły do środka i rzuciły się na nogi Antona oraz Gabrieli, donośnie krzycząc „mama!”, „tata!”. Poczułem takie... dziwne ciepło na sercu, widząc, jak mężczyzna przytula małą dziewczynkę, całując ją we włosy.
Chłopiec, kiedy oderwał się od swojej matki, skupił wzrok na mnie. Jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości, a usta rozwarły się w okrzyku euforii.
- Tato, to Alessandro Schöpf, piłkarz Schalke! - zaśmiałem się, poprawiając włosy. Miło, że takie smyki mnie rozpoznały. - Mogę zrobić sobie z nim zdjęcie? Tato, powiedz, że tak! - podszedł do mnie, kiedy otrzymał aprobatę od ojca. - Mogę zrobić sobie z panem zdjęcie?
Przykucnąłem, aby zrównać się z chłopcem wzrostem.
- Jak masz na imię? - spytałem, chociaż świtało mi, że Anton przy poprzedniej rozmowie wspomniał o tym. Jednak nie skupiałem się wtedy nad tym, co opowiadał.
- Olivier - widziałem to, jak błyszczały mu oczy. Ekscytację było widać, słychać zresztą też. - Widziałem pana bramkę w meczu z Wolfsburgiem. Sam strzeliłem podobną!
- Gratuluję, Oli. Mogę tak na Ciebie mówić, prawda?
- Tak, proszę pana!
- Mów mi Alessandro, okej? To „pan” brzmi tak oficjalnie - chłopiec wyszczerzył się, energicznie mi potwierdzając. - Mówiłeś, że strzeliłeś podobną bramkę... Grasz?
Kiedy dziecko udzielało mi odpowiedzi, słyszałem szepty jego rodziców, które... W sumie łechtały moje wewnętrzne ego. To chyba normalne, że ludzie lubią słuchać, jak ktoś mówi o nim dobrze, co nie?
- Jeśli on jest taki sam dla Clary... Ma dziewczyna szczęście.
- Alessandro powiedział mi, że... Zanim się poznali nie miała zbyt łatwego życia. Matka Hanny... Coraz bardziej rozumiem, dlaczego sama się wyniszczyła.
- Kiedy ją poznam?
- Nie wiem, jeszcze nie wiem. Mówił mi też, że... Clara nadal się waha.
- Zrobię wszystko, żeby jednak doszło do tego spotkania - powiedziałem, tak jakby wtrącając się do rozmowy. Chłopiec poszedł po swój album kolekcjonerski, chciał pochwalić mi się swoim zbiorem. Chociaż może nie tylko?, zaśmiałem się w duchu. - Przyznam się szczerze – z początku byłem sceptycznie nastawiony do tej sprawy. Ta niepewność pchnęła mnie do pojawienia się tutaj. Nie żałuję tego, bo widzę, jaki pan jest naprawdę. Obiecuję, przekonam Clarę do tego, żebyśmy tu przyjechali. Żeby zbliżyła się do pana i otrzymała tę „namiastkę miłości”, o którą prosiła jej matka.

W trakcie drogi powrotnej niemal bez przerwy byłem zasypywany telefonami od dziewczyny. Nie odbierałem, próbowałem ułożyć sobie to, co jej powiem. Ja już się przekonałem, teraz przyszedł czas na nią.
Widziałem frustrację i złość w jej oczach, kiedy tylko otworzyła mi drzwi. Jednak błyskawicznie się opanowała i wręcz rzuciła na mnie, uwieszając mi się na szyi.
- Głupku, czemu nie odbierałeś? Bałam się - mamrotała, składając krótkie całusy na mojej twarzy. Mimowolnie się uśmiechnąłem – lubiłem takie „wybuchy” u niej. Objęła mnie nogami w biodrach, a ja w końcu mogłem wkroczyć z nią do środka. Melanie chyba przyzwyczaiła się do tego i nawet nie reagowała.
- Jeśli masz mnie tak witać, to chyba częściej nie będę odbierał - zaśmiałem się, a ona trąciła mnie dłonią w tył głowy. Skrzywiłem się, udając, że w ogóle to poczułem.
- Śmieszny jesteś, wiesz? - pogładziła mnie po policzku. - Gdzie byłeś?
- Załatwiałem jedną sprawę, dość poważną.
- Co, już planujecie potajemny ślub za moimi plecami? - rzuciła ze śmiechem Melanie, wychylając się z łazienki. Wywróciłem oczami, a Clara spojrzała na mnie pobłażliwie, po czym odwróciła głowę w stronę swojej przyjaciółki.
- Błagam Cię, nie kracz. Olek lubi robić niespodzianki - znów mogłem podziwiać jej twarzyczkę - ale chyba nie aż tak poważne, co nie?
Zmarszczyłem brwi, patrząc się na obie dziewczyny. No halo, aż tak poważnie to ja nie myślę!
- Gdybym Ci powiedział, że jedziemy do kapliczki, to co byś zrobiła? - zadając to pytanie już patrzyłem się na swoją dziewczynę.
- Widzę, że lubisz zmieniać temat - westchnąłem cicho. Złapała mnie, już się nie wymigam.
- Po prostu... - zacząłem, nerwowo drapiąc się po głowie. - Żadne badania nie są potrzebne, Clara. Już wiem, że to wszystko, co mówił, jest najprawdziwszą prawdą - widziałem, jak z każdym kolejnym słowem jej oczy rozwierały się coraz bardziej.


chyba słyszałyście o tym, co się stało Olkowi, prawda? jeśli nie, no to proszę: Alessandro w piątkowym meczu w bodajże 36. minucie starł się z jednym z graczy Bayeru. mimo to zagrał cały mecz, brał udział przy trzech bramkach (Smerfy wygrały 4:1, Olek strzelił gola na 3:0 i asystował przy bramce na 2:0 i 4:0) a w poniedziałek z Gelsenkirchen napłynęła wiadomość, że Schöpfi ma problemy z kolanem. Schalke wczoraj potwierdziło, że nastąpiło pęknięcie przedniego więzadła krzyżowego w prawym kolanie. przerwa od gry wynosi cztery miesiące.
prawe kolano, więzadło...:))) czy te więzadła i ogólnie kontuzje mogą w końcu odpuścić? :( 

2 komentarze:

  1. Jejku jaki Olek jest kochany 😍 czekam na reakcje dziewczyny. A co do kontuzji to szkoda mi chłopaka ale wierzę że wróci silniejszy 🙈

    OdpowiedzUsuń
  2. sdkskd cos tak czulam ze to wszystko okaze sie prawda jednak, ciekawe jak ona zareaguje...w sumie mam nadzieje, ze przyjmie to jakos...normalnie? ze bedzie jednak sie cieszyc mimo wszystko

    OdpowiedzUsuń