„Już wiem, że to wszystko, co mówił, jest najprawdziwszą prawdą.” Zaraz... że co? Kto mówił? Przecież...
Patrzyłam się na niego z rozdziawioną buzią i rozwartymi do granic możliwości oczami, po prostu nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie powiedział. Musiała minąć dłuższa chwila, nim cokolwiek zaczęłam ogarniać. Czy miał on na myśli to, że... przekonał się do mojego ojca? Ale jak to było w ogóle możliwe? Skąd niby może wiedzieć, że jego słowa są prawdą?
- Alessandro? - w końcu udało mi się wykrztusić z siebie tę zbitkę liter. Nie wiem, ile się zbierałam, ale musiało to trwać wystarczająco długo. Nie interesowało mnie nic. Nawet to, czy Melanie nas obserwuje, czy nie. Musiałam wiedzieć, czy dobrze czuję.
- Na samym początku chcę Cię przeprosić za to, że robiłem coś za Twoimi plecami - moja dezorientacja sięgnęła swojego szczytu. O czym on do mnie mówi? - Widziałem się z Twoim ojcem.
Jeszcze raz: że co? Niby jak? Ugadali się za moimi plecami, czy co?
- Alessandro? - powtórzyłam, świdrując go wzrokiem. Może Na pewno robiłam z siebie idiotkę, ale inaczej tego nie umiałam ogarnąć.
- Kochanie, mamy dwudziesty pierwszy wiek i coś takiego jak internet. Okazało się, że Twój ojciec jest współwłaścicielem biura obrotu nieruchomościami, więc odnalezienie go nie było problemem. Pojechałem, porozmawiałem... Opowiedział mi to wszystko jeszcze raz, jednak tym razem bardziej szczegółowo. Po prostu... bałem się, że kiedy podejmiesz decyzję, to może się okazać, że... że chciał Cię skrzywdzić.
Z jednej strony to takie... kochane. Poświęcił się, swój dzień wolny, aby dowiedzieć się, czy Anton może stanowić dla mnie zagrożenie. Przełamał swoją niechęć do niego... Ale z drugiej strony... Dlaczego nic mi o tym nie powiedział?
- Olek, dlaczego zrobiłeś to za moimi plecami?
- Bo wiem, że nadal się wahasz. Chociaż może... wahałaś? - zapytał, a ja... nadal nie wiedziałam.
- A Ty jakbyś zrobił na moim miejscu?
- Spotkał się z nim i... spróbował - odpowiedział bez chwili zastanowienia.
Odetchnęłam ciężej, puszczając go jedną z rąk, aby pogładzić go po policzku. Jego twarz przeszył możliwie najurokliwszy uśmiech. Mój uśmiech.
- Nadal nie wierzę, że zrobiłeś to dla mnie.
- Obiecałem Ci, że nigdy nie będziesz cierpiała, pamiętasz? Nie wybaczyłbym sobie, gdyby stało Ci się cokolwiek złego.
Jeszcze tego samego wieczora wiedziałam wszystko. Dosłownie wszystko. To, co powiedział Olkowi mój ojciec. To, że jego żona ucieszyła się na myśl, że Antonowi udało się mnie odnaleźć. O Anie i Olivierze, moim młodszym rodzeństwie... Chciałam ich poznać. Wszystkich. Chciałam spróbować. Byłam na to gotowa.
Melanie próbuje się przekonać do tego, że to, co powiedział nam Olek, jest prawdą. Idzie jej to opornie, ale widząc moje rosnące szczęście... Cieszy się ze mną. Gołym okiem było widać, ze chce dla mnie jak najlepiej. Taka osoba, jak ona, to prawdziwy skarb. Nie zawsze się zgadzamy, zdarzy się, że powie coś, na co zareaguję zbyt wybuchowo... Ale nie zastąpiłabym jej nikim innym.
Schöpfi zaoferował się, że pojedzie ze mną do Bochum, miasta, gdzie mieszka rodzina mojego ojca. Po tym wszystkim nie powinno mnie dziwić, że mnie wspiera w każdej decyzji, ale nadal tak robiło. Dlaczego? Bo chwilami nie dociera do mnie to, że mam tuż obok tak cudowną osobę, jaką jest Alessandro. Człowieka gotowego poświęcić dla mnie niemal wszystko. Osobę, która otacza mnie najcudowniejszymi uczuciami... Powtarzam się, ale naprawdę – nie ma drugiego takiego jak on. I ja mam to szczęście, że jest mój.
Rozmawiałam z Antonem przez telefon w środę, dzień po wizycie Alessandro w Bochum. Ojca bardzo ucieszyło to, że podjęłam decyzję i chciał jak najszybciej się ze mną zobaczyć, co naprawdę mnie rozradowało. Zależało mu na tym, aby mnie poznać...
Nadal nie wierzyłam w to, że mam ojca. Po ponad dwudziestu latach życia mam rodzica, który mnie... chce. Może gdyby moja matka go nie okłamała, to moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej?
To pytanie ostatnimi dniami dość często pojawiało się w mojej głowie. Jednak byłam świadoma tego, że... Po prostu musiałam przejść swoje, aby móc cieszyć się tym, co uzyskałam.
W niedzielę denerwowałam się od samego rana. Biegałam po całym mieszkaniu, Melanie nie była w stanie zapanować nade mną. Alessandro, który przyjechał po dziesiątej, też miał z tym problemy. Jednak wspólnymi siłami chyba to osiągnęli. Przynajmniej pozornie.
Próbowałam dopracować swój wygląd zewnętrzny w każdym, absolutnie każdym, szczególiku. Chciałam wyglądać jak najlepiej się dało.
Przebierałam się z dziesięć razy, bo nagle przestało mi coś pasować. Na łóżku i po całej sypialni walały się ubrania Meli i moje, próbowałam znaleźć coś idealnego. Ubierałam i zdejmowałam z siebie masę rzeczy, zaczynając od sukienek, przez spodnie i koszulę, aby zakończyć na koszulowej bluzce i ołówkowej spódnicy przed kolano. Włosy zaplatałam i rozplatałam na zmianę, aby ostatecznie je wyprostować.
Jednak koniec końców wszystko było dopięte na ostatni guzik. Przynajmniej liczyłam, że wszystko jest w miarę dobrze.
- Na pewno jesteś gotowa? - zaśmiał się, kiedy już siedzieliśmy w samochodzie. Spiorunowałam go wzrokiem, na co od razu spoważniał.
- Jedźmy już, proszę. Nie denerwowałam się tak przed naszą pierwszą randką, naprawdę.
Obserwował mnie uważnie przez... albo to były sekundy, które strasznie się ciągnęły, albo przynajmniej minuta. Patrzył się i nic nie mówił, a ja z każdą chwilą pojmowałam, że wyszłam na idiotkę.
Teraz to się wkopałam. Boże, dlaczego ludzie w zdenerwowaniu nie są w stanie kontrolować tego, co mówią? Przecież u nas nigdy nie padł taki termin jak „randka”. Po prostu spotykaliśmy się jako znajomi, a później jako para.
Chociaż nie. Melanie za randkę uważała każde nasze wyjście. Absolutnie każde. Zaczynając od pamiętnej kawy, kiedy to odezwał się do mnie na facebooku, kończąc na chociażby wczorajszym wyjściu po meczu na kolację.
- Pod pojęciem „pierwsza randka” masz na myśli?..
- Chyba nasze pierwsze wspólne wyjście - szepnęłam po dłuższej chwili milczenia, czując, że zalewa mnie fala rumieńca. Uśmiechnął się, chwytając moje ręce.
- To dobrze - nachylił się nade mną i cmoknął w czoło. - Bo ja też to wyjście miałem za naszą pierwszą randkę.
![]() |
| widok stabilizatora łamie moje biedne serduszko :( |
poprawiałam kolejny rozdział i przy jego końcówce się popłakałam, bo to będzie ostatni rozdział ;'-) będzie mi brakowało tej dwójki, zresztą jak każdej innej, eh :\

Jak słodkooo. Ciekawe jak przebiegnie spotkanie... czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńJeeeeny ❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńCudowne <33333333