Zdecydowanie za długo się nie widzieliśmy. Ten tydzień był zdecydowanie zbyt ciężki i intensywny, w dodatku przegraliśmy z Schalke Ligę Europy. Jedno z najgorszych doznań, ale taka jest piłka... I nic na to nie zrobię.
Wszedłem do kawiarni w towarzystwie Juniora Caicary, który co i rusz zasypywał mnie żartami, które miały poprawić mój fatalny humor. Jednakże nie był w stanie zaradzić na moje samopoczucie, dopóki... Dopóki jej nie zobaczyłem. Krzątała się po sali, obsługując siedzących przy stołach klientów. Wpatrywałem się w nią jak w obrazek, kiedy przechodziła kilka metrów dalej.
- Zakochałeś się, czy co? - mruknął Brazylijczyk, brutalnie ściągając mnie na ziemię. Clara stała do mnie plecami, a ja pokręciłem głową.
- Skąd ten pomysł? - odparowałem w odpowiedzi, przechodząc do najbliższego wolnego stolika. Ten mi fuknął w odpowiedzi, biorąc do ręki kartę menu, z której i tak pewnie niewiele rozumiał. Wziąłem do rąk brązową książeczkę, która zawierała to, co kawiarnia miała do zaoferowania.
- Dzień dobry, co podać? - ledwo wstrzymywałem uśmiech, kiedy tylko usłyszałem jej głos. Uwielbiałem go słuchać, a przez ostatnie dni nie było mi to dane. Przeniosłem na nią wzrok. Uśmiechała się od ucha do ucha, trzymając w jednej z dłoni notatnik, a w drugiej długopis. Z jej oczu biła niesamowita radość... Nie umiałem już się hamować.
Cieszyłem się, że w końcu mogłem widzieć szczery i pewny uśmiech. Przy poprzednim spotkaniu było to jeszcze niepewne, a wcześniej... Hm, lepiej chyba nie wspominać tego.
- Dzień dobry, panno Claro - Junior spojrzał się na mnie, jak na człowieka urwanego z choinki. - To Clara, moja...przyjaciółka.
Tak, zawahałem się. Czy mogliśmy się tak określać? Nie wiedziałem o niej za dużo, mimo tego, iż w swoim towarzystwie czuliśmy się...świetnie. Mogłem z nią milczeć, siedząc przy stoliku z zimną kawą. Mogłem z nią rozmawiać o dosłownie wszystkim, nawet o pogodzie za oknem! Wiedziałem, że ta znajomość ma przyszłość.
- Guten morgen, Clara - Caicara kaleczył swój język, a ja wybuchłem śmiechem, podnosząc się z miejsca. Nie panowałem nad sobą, nie panowałem nad tym, co robię... Ale chciałem to zrobić.
Nieśmiało otoczyłem ją swoimi ramionami. W pierwszym odruchu zamarła, a ja już chciałem się wycofać, ale... Jej ręce mnie objęły. A ja nie czułem ani obrzydzenia, ani nic złego... Czułem się dobrze, że to właściwa chwila na ten krok. Oh, w końcu mi przeszło?
- Mów na niego Junior - szepnąłem jej na ucho, jeszcze chwilę się z nią przytulając.
- Jestem w pracy, nie mogę się spoufalać z klientami - zaśmiała się, a ja po chwili, równie niepewnie, wypuściłem ją ze swojego uścisku i wróciłem na swoje miejsce. Nieprzerwanie czułem na sobie spojrzenie swojego towarzysza.
Jeszcze chwilę porozmawialiśmy, po czym ta odeszła, bowiem nie podjęliśmy jeszcze decyzji, co bierzemy.
Brazylijczyk ciągle się we mnie wpatrywał. Zacząłem się czuć coraz mniej pewnie, ten wzrok mnie przytłaczał i, co najgorsze, był jeszcze potworniejszy od tego, jak gapi się na mnie Hojbjerg od chwili, kiedy wróciłem z pierwszego spotkania z Clarą sam na sam.
- Przyjaciółka? Tak to się teraz mówi? - spytał podejrzliwym tonem, zamykając kartę. Położył na niej dłonie, prostując palce. Wywróciłem oczami.
- Mam dość związków na długi czas.
- Gdybyś miał ich dość, to nie łypałbyś na nią tak łapczywie.
Co on miał na myśli? Że patrzyłem się na nią, jak na kobietę? Owszem, jest ładna, bardzo...dobra potwornie ładna. Jej oczy hipnotyzują, a śmiech czaruje, ale... Nie. Muszę odpocząć od Nathalie.
- Wydaje Ci się - machnąłem ręką, skupiając uwagę na obrazkach, jakie znajdowały się na kolejnych stronach menu.
Fakt, śledziłem ją wzrokiem. Ale że aż tak, jak to opisywał? Po prostu nie mogłem się nacieszyć tym, że po kilkunastu dniach widzę ją tuż obok, a nie tylko miniaturkę jej zdjęcia na Facebooku, które ma już trochę czasu. Jednakże nie zmieniła się zbyt bardzo.
- Twoja przyjaciółka nadchodzi - zachichotał, co zignorowałem. Postukałem palcem na jednej z miniaturowych fotografii ciast i odwróciłem głowę w jej stronę. - I weź mi coś wybierz.
Udało mi się ją przekonać do tego, aby chociaż przez chwilę z nami tu posiedziała. Mały sukces!
Wróciła po kilku minutach, mając nasze zamówienie.
- Nie-e, siadaj - wskazałem na miejsce obok siebie,, a ta je zajęła.
- Zadowolony? - zmierzwiła mi włosy, a Brazylijczyk znacząco chrząknął, spoglądając na mnie z dołu. Westchnąłem cicho, co nie uszło uwadze mojej towarzyszki. - Coś się stało?
- Nawet nie wiesz jak bardzo - wyszczerzyłem się jak głupi. - A temu co?
- To ciasto... - rozmarzył się, a ja wiedziałem, że kłamie. Na szczęście Clara się nie połapała, na co mogłem odetchnąć z ulgą.
Z niemieckiego przeszliśmy na rozmowę po angielsku, aby obcokrajowiec też mógł w niej brać udział. Swoje rozumiał, niekiedy to nadinterpretował. Tak jak na przykład naszą sytuację.
W międzyczasie kilkakrotnie musiała "uciekać". aby obsłużyć klientów, którzy także nie wahali się podchodzić do naszego stolika. Eh, uroki bycia rozpoznawanym.
Ruch się wzmógł, a Clara biegała od stolika do stolika. Kiedy nas mijała, to za każdym razem posyłała przepraszające spojrzenie. A my siedzieliśmy tam coraz dłużej...
- No już tak tęsknie się za nią nie oglądaj - jęknął, opierając głowę o drewniany zagłówek. - Alessandro, wiem, że jest coś na rzeczy.
- Nie, nie wiesz - zareagowałem odrobinę zbyt wrogo. - Wybacz. Ale naprawdę nie wiesz, jak jest. Clara jest... Wspaniała, uwielbiam się z nią kontaktować, jednakże to wszystko... Jest skomplikowane.
- Skomplikowane?
- Nasza znajomość miała...dziwny początek - znów patrzył się na mnie wyczekująco. Czekał na dłuższą wypowiedź na ten temat. - Powiem Ci, ale przysięgnij, że nikt się nie dowie. Ten ktoś już wystarczająco ma przejebane.
Skinął mi głową, a ja...wróciłem wspomnieniami do naszego pierwszego spotkania. Do tego, kiedy ją ostrzegałem przed Pierrem, do tego, jak tego nie posłuchała. Później do pierwszych niepewnych rozmów przez Facebooka, tego popołudnia w kawiarni... Ba, nawet powiedziałem o Nathalie i o tym, jaki koniec miał nasz związek. Przez większość czasu na mojej twarzy gościł uśmiech. A Junior tylko potakiwał głową.
- O stary - powiedział po chwili milczenia. - Zdecydowanie coś jest na rzeczy. Ale ta cała Nathalie tak Ci namąciła, że trochę minie, nim sam się przyznasz do tego, że ciągnie Cię do Clary.
o tak! zdecydowanie jest coś na rzeczy, ale... każdy się boi, hehe
szczęśliwego nowego roku, kochane!

Jakbym widziała historię z mojego życia XDD typowo XDDD
OdpowiedzUsuńCUDO ❤❤❤❤❤
WZAJEMNIE ❤❤😘😘😘
Cudownie <3
OdpowiedzUsuńCzekam ;*
Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości Olek się odważy mówić o uczuciach...i zastanawia mnie jedno - kiedy wróci wątek poszukiwania przez Clare jej mamy...czekam na kolejny, pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuń