sobota, 7 stycznia 2017

nocny spacer

Obudziłam się zlana potem. Znów śniła mi się rodzina. Tak bardzo się tego bałam... Oh, dlaczego nie mogą dać mi spokoju nawet we śnie? Ledwo się od nich uwolniłam... 
Odetchnęłam ciężko, opadając na poduszki. Schwyciłam w dłonie telefon, naciskając klawisz blokady. Zegarek, umiejscowiony na górze ekranu, wskazywał piętnaście minut po trzeciej. Odetchnęłam ciężej, poprawiając się na materacu. Już na pewno nie zasnę, zawsze po tego rodzaju snach nie byłam w stanie udać się z powrotem w ramiona Morfeusza.
Weszłam na wiadomości i wystukałam krótkiego SMSa do Alessandro.
ja: Śpisz?
Pewnie że spał, bowiem kto normalny nie śpi o trzeciej w nocy? Przekręciłam się na bok, wchodząc na Facebooka. Nie minęło jednak zbyt wiele czasu, jak otrzymałam wiadomość zwrotną.
Olek: Nie i jak widzę Ty też nie możesz... Co powiesz na nocny spacer?
Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym. Mniejsza z tym, że a oknem był kilku, no może kilkunastostopniowy, mróz. W czasie, kiedy byliśmy razem nie liczyło się absolutnie nic, nawet obecna aura.
ja: Jestem jak najbardziej za! Gdzie i o której się widzimy?
Olek: Za piętnaście minut? Jestem akurat w pobliżu.
Wyskoczyłam z łóżka jak najszybciej się dało. Jednocześnie starałam się być jak najciszej, nie chciałam obudzić Melanie. W łazience naciągnęłam na siebie jeansy i sweter, jakie leżały na krześle w salonie. Włosy zaczesałam w koka, po czym udałam się do korytarza. Założyłam na ramiona kurtkę oraz czapkę i szalik, a na stopy buty zimowe. Wyciągnęłam z szafki klucze od mieszkania i z niego wyszłam. 
Starałam się schodzić jak najciszej, nie chciałam obudzić żadnego sąsiada swoją nocną eksapadą. 
Gelsenkirchen nocą było jeszcze piękniejsze. Cisza, spokój... Czego chcieć więcej? 
Po wyjściu na zewnątrz podeszłam po cichu do postaci stojącej w pobliżu i donośnie krzyknęłam, po chwili wybuchając śmiechem. 
- Bardzo śmieszne - przytulił mnie do siebie, trzymając w ramionach zdecydowanie dłużej niż zazwyczaj. Wtuliłam się w niego, czując to znajome ciepło. Bardzo je polubiłam... Potwornie bardzo. 
- Długo już spacerujesz? 
- Kilkanaście minut? - odpowiedział, a ja westchnęłam, co mylnie zinterpretował, wypuszczając mnie ze swojego uścisku. 
- Nie chodziło o to. 
- Nie wiem, w Norymberdze często to robiłem od chwili, kiedy odeszła Nathalie.
Nie musiałam widzieć jego twarzy, aby wyczuć ból na samo wspomnienie jej osoby. Co mu zrobiła, że go to tak bardzo boli? 
- Opowiedz mi o niej - poprosiłam... Na dobrą sprawę nie wiedząc, dlaczego to robię. Może to mu pomoże? Czemu chciałam słyszeć o kimś, kto skrzywdził jedną z najbliższych mi osób? 
Ruszył przed siebie odrobinę zbyt szybkim krokiem. Musiałam się postarać, aby dotrzymać mu tempa. 
- Olek? - nic, zero reakcji. - Alessandro!.. 
- Dlaczego chcesz o niej słuchać? 
- Może Ci się polepszy, jak to wszystko z siebie wyrzucisz? 
Zatrzymał się, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej. Jego wzrok skupił się na mnie... Nie musiałam go widzieć, czułam to. Przecież nikogo innego tu nie było, więc... 
Patrzyliśmy się sobie prosto w oczy przez dłuższą chwilę. Nie wiem, co widział w moich, ale ja w jego widziałam... Strach? 
- Clara... - szepnął błagalnie. Zacisnął wargi w wąską linię, podchodząc jeszcze bliżej. 
- Powiedz mi, proszę. 
Nieśmiało dotknęłam jego dłoni, którą po chwili już delikatnie ściskał. Znów wznowiliśmy spacer. Z początku nic nie mówił, bałam się, że będzie chciał to odroczyć... Ale tak się nie stało. To chyba dobre. 
- Nat znałem jeszcze za czasów gry w Monachium. To było... Dziwne i długo dojrzewające uczucie. Była inna spośród dziewczyn, jakie wówczas znałem – wszystkie chciały się bawić, szaleć, a Nathalie... Była zamknięta w sobie. To chyba mnie do niej przyciągnęło. 
Między nami znów spowiła się cisza. Dalej trzymał moją chłodną dłoń w swoim rozgrzewającym uścisku, co wywoływało we mnie ból policzków od uśmiechu i zimna. 
Otwierał się przede mną. Wkraczałam w jego świat. Powoli, ale tam wchodziłam. 
W sumie... Dlaczego czułam, że ta Nathalie ma ze mną trochę wspólnego? Fakt, łączy nas to, że obie stroniłyśmy od imprez. Ale to nie ja go zraniłam. I nie mam w planach tego zrobić... 
- Nie wiem, kiedy zaczęło się między nami psuć. Nie umiem tego dokładnie określić. Przecież byliśmy ze sobą już od trzech lat! 
- Myślałeś o niej jako o kobiecie, z którą spędzisz całe życie? - spytałam, kiedy znów zrobił przerywnik. 
- Nie - czemu odetchnęłam z ulgą? Czemu tak długo zwlekał z tą odpowiedzią? - Mam jeszcze dużo czasu, żeby myśleć o życiu w taki sposób. Pierw chcę się skupić na karierze, a potem... Pomyślę. Na razie nie ma żadnej chętnej, która zechciałaby dzielić ze mną trudności życia. 
Zagryzłam wargę od środka, nie wiedząc, co mu powiedzieć. Chyba żadna z moich myśli nie nadawała się do tego, aby powiedzieć je na głos. 
- A Ty? Teraz czas na Ciebie. Otworzyłem się, czego Ty jeszcze nie zrobiłaś. 
Zasępiłam się. Co mogę mu powiedzieć? Moje życie to jedno wielkie nieszczęście, więc co? Mam się mu z tego wyżalić? Może po tym stwierdzi, że nasza znajomość nie ma sensu? 
- Zależy co byś chciał usłyszeć... - zawahałam się. 
- Cokolwiek. Lubię słuchać dźwięku Twojego głosu - wyszeptał, pocierając swoimi palcami moje. Momentalnie poczułam, jak moje policzki robią się czerwone i to nie od zimna. 
Może zacznę od samego początku? Tak chyba będzie najłatwiej. 
- Mój ojciec zostawił moją nastoletnią matkę w chwili, kiedy dowiedział się o wpadce - mówiąc to patrzyłam się przed siebie. - Hanna, moja matka, odeszła tuż po moich narodzinach. 
- U..umarła? - zawahał się, zadając to pytanie. 
- Nie. Chyba żyje. Aczkolwiek wybrała imprezy, nie mnie. 
- Mogę się spytać, ile miała lat? 
- Szesnaście. 
- Byłaś w domu dziecka? Czy ktoś z rodziny się Tobą zaopiekował? 
Poczułam, że szklą mi się oczy. Jednak mogłam powiedzieć o czymś innym. Pytanie tylko: o czym? 
- Ja... Ja nie chcę poruszać tej kwestii. Nie teraz, proszę - prawie wyłkałam te słowa. Nie chciałam, aby się o nich dowiadywał. Ten fakt długo ukrywałam przed przyjaciółką, bo... Po prostu się wstydziłam swojego losu i tego, gdzie żyłam.
Nie minęło kilka sekund, a już czułam jego ramiona oplatające się wkoło mojego ciała. Pogładził mnie po głowie, mocno do siebie tuląc.


oki, powolutku wchodzimy w moje ulubione rozdziały! :) jeju, nie mogę się już doczekać..:3

5 komentarzy:

  1. Jejku, w końcu zaczęli sobie coś mówić aww :3 trzymam za nich kciuki! Oczywiście czekam na kolejny, pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh <3 Te zwierzenia, w końcu mogą sobie wygadać i jedno w drugim ma jakieś wsparcie :)
    Rozdział świetny kochana i czekam na te Twoje upragnione rozdziały, w których mam nadzieje, że nie namieszasz XD
    Czekam na kolejne z niecierpliwością! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. witam Panią ;*
    pomińmy fakt, że znów miałam dużo rozdziałów do nadrobienia XD muszę zacząć czytać na bieżąco, a nie tylko pisać rozdziały do mojego Stefka :D
    Jejuu, to słodkie. Otworzyli się przed sobą ♥
    Chyba boję się zapytać jakie to są Twoje ulubione rozdziały XDD Czekam na kolejny, buziaki ;****

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże w końcu nadrobiłam wszystkie blogi jakie miałam i mam spokój pewnie do jutra XDD Już mnie oczy od czytania bolą XD
    Takie wygadanie zawsze pomaga ;)
    Cieszę się, że porozmawiali tak ze sobą ;)
    Czekam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozwalam ci mnie rozszarpać za to, ze nie było mnie pod poprzednim 😑🙁 :(
    Skoro twoje ulubione przed nami to czuje, że moje tez XDDDDDD
    Cudo ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń