Czułem wewnętrzną pustkę od chwili, kiedy tylko opuściła mój samochód. Musiała minąć naprawdę długa chwila, żebym ogarnął się na tyle, aby spróbować dowiedzieć się czegokolwiek, co pchnęło ją do tej decyzji.
Nic nie pomogło, a tylko pogorszyło sprawę. Wszystko w ciągu dosłowni chwili straciło sens. Co zrobiłem źle? Przecież wszystko pokazywało mi, że jest gotowa, że chce. Może jednak to ja znów mylnie zinterpretowałem jej uczucia?
W nocy nie mogłem spać. Kiedy tylko próbowałem zamknąć oczy na chociażby chwilę... W głowie widziałem jej łzy i to, jak uciekała mi z samochodu.
Przemierzałem długość sypialni, jak głupi do niej dzwoniąc. Mniejsza, że był środek nocy i mogłem ją obudzić, czy cokolwiek innego. Jednakże nie odebrała żadnego telefonu i nie odpisała na żadną wiadomość.
A może wina w tym wszystkim miała zupełnie inne podłoże? Może jest coś, o czym nie chce rozmawiać i to wszystko tak nagle do niej wróciło? Może ktoś skrzywdził ją tak bardzo, że bała się ponownie komukolwiek zaufać? Mogło być to możliwe, bo przecież są tematy, które najlepiej schować jak najgłębiej...
Nie zmrużyłem oka nawet na chwilę, czułem się całkowicie wymęczony. Trzy kawy, jakie wypiłem do rana, nawet mi nie pomogły. Nadal próbowałem do niej dzwonić i...w końcu mi się udało. Odebrała.
- Clara - szepnąłem cicho, wyraźnie uradowany. Udało się.
~ Nie ma jej... ~ znów ten piskliwy głosik Melanie wypełniony tym razem strachem i przerażeniem. Przeszedł mnie mrożący dreszcz, a telefon niemal nie wypadł z ręki. Jak to jej nie ma?! ~ Proszę Cię, przyjedź, jak najszybciej się da. Wiem, gdzie może być.
Zakończyłem tę rozmowę nawet się nie żegnając. Clara zniknęła... Muszę ją odnaleźć.
Trzęsącymi się dłońmi wystukałem wiadomość do trenera, że z powodu spraw osobistych zabraknie mnie na treningu. Dziewczyna była o wiele ważniejsza od piłki. Zdecydowanie o wiele bardziej ważniejsza...
Z kamienicy wystrzeliłem jak proca, nawet nie zamknąłem za sobą drzwi od mieszkania. O mały włos, a zapomniałbym nawet o kluczach od auta... Jednakże w porę oprzytomniałem i dzięki Bogu mogłem wyjechać z parkingu i pojechać do Melanie. Całe zmęczenie nagle odeszło, a to wszystko przez Clarę i jej zniknięcie.
Gdzie mogła być? Dlaczego w ogóle zniknęła?
Jeszcze bardziej nie umiałem odpowiedzieć na te pytania. Nie wiem, nie wyobrażałem sobie tego, aby tak po prostu wyjść, nikomu nic nie mówiąc.
Jak dobrze, że droga autem trwała tylko, w sumie aż, jakieś pięć minut. Chociaż i one się ciągnęły... W pośpiechu zablokowałem auto i skierowałem się do wejścia do kamienicy. Niemal nie zabiłem się na schodach, przez co zdyszany i zdenerwowany, a przede wszystkim zły na siebie, wpadłem do mieszkania panny Meier.
- Alessandro, uspokój się - tymi słowami raczyła mnie współlokatorka ukochanej. Mogłem tak o niej chociażby myśleć? Przecież... Przecież mnie odtrąciła. Ale to ona zabrała mi serce i wszystko inne...
- Nie będę spokojny, dopóki Clara tu nie wróci.
- Będzie tu, już ja tego dopilnuję - obiecała. - A teraz chodźmy, każda chwila jest ważna.
Wyminęła mnie, biorąc do rąk torbę i kluczyki. Po schodach poruszała się szybko, w przeciwieństwie do mnie. Czułem, że tracę siły. Z drugiej strony dziwiłem się, że dziewczyna nie zarzucała mi, że spowalniam akcję ratunkową.
Będąc na zewnątrz ze zwiększoną siłą próbowałem zmusić swoje mięśnie do szybszej pracy. Co Melanie miała na myśli mówiąc, że każda chwila jest ważna? Grozi jej niebezpieczeństwo?..
Myśl o tym, że może się z nią dziać coś złego zmotywowała mnie na tyle, aby dołączyć do brunetki w chwili, kiedy odblokowywała drzwi granatowego BMW X1. Byłem pasjonatem sportowych aut, jednakże teraz się one dla mnie nie liczyły. Uratowanie Clary było dla mnie priorytetem.
Z piskiem opon wyjechała z parkingu i włączyła się do ruchu. Milczeliśmy, nawet nie grało radio. Cała uwaga Melanie skupiała się na drodze. Próbowałem nie myśleć, co w tej sytuacji najnormalniej mi nie wychodziło – wyobraźnia podsyłała mi coraz gorsze obrazy, a jak się okazało – tak naprawdę niewiele wiedziałem.
- Clara bała się, że gdy tylko dowiesz się o jej rodzinie, to odejdziesz i zostawisz ją na lodzie - powiedziała cicho, a ja spiorunowałem ją wzrokiem, będąc kompletnie zaskoczonym. Że co? - Co Ci powiedziała na ten temat?
- Że rodzice zostawili ją tak szybko, jak tylko się dało...
Mogła mnie okłamać? Przecież w jej oczach widziałem samą prawdę. Ewentualnie strach... Nic więcej.
Jeśli miałaby mnie okłamać, to dlaczego? Co mogłoby jej to przynieść?
- Wychowywała ją babka i ciotka, które miały jej za złe to, że chociażby się urodziła. Traktowały ją jak nic nieznaczącego śmiecia - kolejne zimne dreszcze. Co ona musiała przechodzić... I co musiała przede mną ukrywać... - Poniżały ją na każdym kroku, wypominając jej, że jest najzwyklejszą wpadką.
Nie wiem, nie wiedziałem, co mogę o tym myśleć. Jak można być tak okropnym, aby... Pastwić się psychicznie nad drugim człowiekiem?
- Też długo o tym nie wiedziałam. Też powiedziała mi, że nie wychowywali jej rodzice. Ukrywała to, bo... Po prostu się bała odrzucenia ze strony innych.
Serce mi się krajało, jak tylko słuchałem tego, co mówiła. Clara tyle przeszła... Dlatego była taka skryta i przedarcie się do jej świata trochę trwało. Aczkolwiek przecież i tak niewiele wiedziałem...
- Dlaczego bała się mi o tym powiedzieć? - Melanie westchnęła cicho, znów zwlekając z odpowiedzią.
- Bała się, że też ją porzucisz, tak samo jak jej rodzice. A strata Twojej osoby zniszczyłaby ją do końca... Wstydziła się tego wszystkiego, nawet przed najbliższymi sobie. Znasz może osobę, która na prawo i lewo opowiada ludziom, że jest w domu fizycznie i psychicznie maltretowana? - spojrzałem na nią zlękniony.
- Fizycznie?..
- Ślady i wszelkie siniaki zazwyczaj starała się przede mną ukryć. Mimo tego i tak je widziałam, przede mną nic nie ucieknie - uśmiechnęła się zdawkowo. - Wiesz może, dlaczego cały czas nosi bluzki i bluzy na długi rękaw? - zaprzeczyłem, a ona zacisnęła palce na kierownicy. Przełknąłem nerwowo ślinę i znów zmroziło, kiedy tylko dotarła do mnie ta prawda... Potworna prawda.
- Chciała ze sobą...skończyć? - powoli mi zatwierdziła, puszczając kierownicę.
- Jesteśmy.
Nic więcej nie musiała mówić. Wysiadłem z auta jak najszybciej się dało. Przed oczami zawitał mi na pozór zwykły budynek mieszkalny, który wewnątrz swoich murów zawierał jeden z najgorszych ludzkich koszmarów.
przekonajcie moją wenę, żeby tu też wpadała, bo mam jeszcze cztery rozdziały do przodu i fajny pomysł, żeby go trochę tu pociągnąć :v i Was pomęczyć
nie nadrobiłam jeszcze wszystkich zaległości, także przepraszam za moją ewentualną nieobecność u Was:)

❤❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńBoże! Dawaj kolejny, ratujcie Clarę :(
OdpowiedzUsuńNo nie, ona nie może ze sobą skończyć, jest jeszcze tak wcześnie :( Biedna dziewczyna, tak mi jej żal z powodu tego co ją spotkało, mam nadzieję że on jej pomoże i ją jakoś postawi na nogi </3
Czekam z niecierpliwością na kolejny ;)
Zdecydowanie mój ulubiony rozdział <3
OdpowiedzUsuńCudo <3