Dni w Austrii najłatwiej chyba określić jednym wielkim „WOW”, naprawdę. Alessandro, pomimo iż nie rozegrał za wiele, to ten wyjazd wspomina w samych superlatywach. Ja tak samo! Pomimo początkowych obaw i ogromnego stresu wszystko wyszło jak najlepiej mogło.
Mieszkałam w tym samym hotelu co reprezentacja, jednakże bodajże dwa piętra niżej. Olek, mimo treningów, spędzał ze mną dużo czasu. Poznałam też trochę kadry Austrii od środka. Ale nie tylko z piłkarzami spędzałam te dni...
Pani Carola i pan Bertram, rodzice Alessandro, to wspaniali ludzie, którzy dla debiutu swojego syna pokonali niemal cały kraj. Także w szóstkę, bowiem Olek ma dwie siostry – Fabienne i Desiree, miło spędziliśmy czas, a ja mogłam przez to poczuć to rodzinne ciepło, którego zwykle mi brakowało. Szybko złapałam dobry kontakt ze starszą z sióstr Schöpfiego. Z młodszą było trochę gorzej – dzisiejsza młodzież zostawia wiele do życzenia – aczkolwiek także to mi się udało.
Widziałam więzi, jakie łączą tę rodzinę. Jak wszyscy są ze sobą zżyci, pomimo tego, ile kilometrów ich oddziela. Poczułam, że także zostałam tam ciepło przyjęta, co niezmiernie mnie cieszyło. Powoli odnajdywałam swoje miejsce na tym świecie. Parabola mojego życia zaczęła piąć się coraz wyżej. Korzystałam w pełni z życia, ze swojego szczęścia, którego nic nie było w stanie zmącić... Nawet sam Pierre.
Hojbjerg nie szczędził komentarzy różnego rodzaju, jednakże żadne z nas nawet nie zwracało na nie uwagi. Po prostu cieszyliśmy się sobą i swoim szczęściem. Mimowolnie w mojej głowie pojawiało się wtedy pytanie, co ja mogłam w nim zauważyć wtedy w klubie, ale szybko tę myśl porzucałam, uważając ją za coś wymyślnego i idiotycznego. Przecież gdyby nie on, to na pewno nie byłoby tak kolorowo. Nie miałabym Alessandro, nadal tkwiłabym w przeszłości.
W przeszłości, która znów tak jakby znów niespodziewanie mnie zaatakowała...
Tego dnia miałam tylko i wyłącznie język hiszpański, a po tym byłam już w pracy. Robiło się coraz cieplej, dlatego coraz więcej ludzi wychodziło na zewnątrz i wpadało do naszego lokalu. Nie narzekałam z tego powodu – przynajmniej żadna z nas się nie marudziła na brak zajęcia, a i zyski były większe. Pieniądze zawsze się przydawały, tym bardziej, kiedy wskoczyłam w tę „wyższą sferę”, gdzie ceny liczono w setkach, a nie w dziesiątkach Euro. Pomimo zarzekań Alessandro, że go nie obchodzi, co mam w portfelu, to i tak chwilami czułam się dziwnie, jakbym nie pasowała do tej społeczności. Cóż, na to nie ma się jednak żadnego wpływu.
Dziewczyny, narzeczone i żony zawodników Schalke były bardzo miłe i nie patrzyły przez ten pryzmat. Przynajmniej takie miałam wrażenie... No ale mniejsza. Próbowałam wierzyć, że na tym świecie są jednak dobrzy ludzie, dla których liczy się człowiek, a nie to, czym może się chwalić.
Krążyłam między stolikami, przyjmując i realizując zamówienia poszczególnych klientów. Dzień jak co dzień, prawda? Jednakże nie... Nie do końca...
Podeszłam do stolika, przy którym siedział mężczyzna, wyglądający na jakieś trzydzieści pięć, może czterdzieści lat. Rozglądał się po sali, po czym niepewnie uśmiechnął, kiedy tylko zjawiłam się przy nim. Obserwował mnie cały czas, w dłoniach trzymając telefon.
- Dzień dobry, co dla Pana?
- Czy pracuje tu Clara Widemann? - spojrzałam na niego jeszcze raz, aczkolwiek nie byłam w stanie przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek mogłam go widzieć.
Niby co mógł ode mnie chcieć? I co to ma się do zamówienia?
- Tak, to ja... - odpowiedziałam niepewnie. Jakiś fortel, żart? Czy może coś jeszcze gorszego?
- Masz może czas? Chciałbym porozmawiać.
- Kończę pracę za... - zerknęłam na zegarek na ręku. Do zamknięcia lokalu były jeszcze dwie godziny, Olek miał trening i miał wpaść po jego zakończeniu... - Za dwie godziny. Poczeka Pan?
- Oczywiście - odparł z lekkim uśmiechem. - A co do zamówienia, to poproszę latte oraz szarlotkę.
Zanotowałam to, co chciał mężczyzna, po czym odeszłam do kolejnego stolika. Jednakże jego słowa wytrąciły mnie z równowagi tak bardzo, że zmuszałam się do pozornego funkcjonowania.
Rozmowa? O czym? Przecież go nie znam!
Odpowiedź przyszła po dłuższej chwili namysłu. Jak ja mogłam o tym zapomnieć?
Może ten mężczyzna jest jakoś powiązany z... moją matką? Ze sprawą, którą odroczyłam ponad trzy miesiące temu? Z tematem, do którego na dobrą sprawę nie chciałam już wracać? Hanna stała się kimś, kto tylko wydał mnie na ten świat. Kimś, kto stchórzył przy jednej z najważniejszych spraw. Stała się dla mnie przeszłością.
Przeszłością, która przecież na zawsze przy mnie zostanie.
Olek w lokalu był tuż przed jego zamknięciem. Ten mężczyzna nadal siedział i przeglądał jakąś gazetę, albo szperał w telefonie. Ludzie jeszcze przebywali, jednakże siedzieli i rozmawiali, niczego nie zamawiali. Na dobrą sprawę byłam wolna i mogłam z nim porozmawiać.
- Usiądź przy stoliku obok tego mężczyzny - szepnęłam, dyskretnie odwracając się do tyłu. Schöpfi powędrował za mną wzrokiem. Namierzenie nie było problemem – ludzie będący w kawiarence to w większości młodzież, tylko on się wyróżniał. - Powiedział, że chce ze mną porozmawiać, a ja nie wiem, o czym i się boję.
Pogładził mnie po policzku, zatwierdzając kiwnięciem głowy. Teraz też się bałam, ale już mniej. Gdyby coś się działo, to miałby mnie kto uratować.
- Wiesz, co mógłby chcieć?
- Nie, i dlatego nie chcę być sama.
Cmoknął mnie w czoło, wziął swoją kawę i poszedł tam, gdzie go poprosiłam. Nie wiem, czy ten mężczyzna widział to, jak rozmawialiśmy, ale nie zwracałam na to uwagi. Dzięki obecności Alessandro zebrałam się na tyle, żeby móc do niego podejść. Usiadłam na przeciwko niego, będąc pod czujnym okiem Olka.
- Witaj znów, Claro - znów się uśmiechnął, a ja niepewnie skinęłam głową. - Na pewno niepokoi Cię to, czemu tu jestem i czemu poprosiłem Cię o rozmowę?
Boże, ten facet czyta mi w myślach.
- Claro, ja... - przerwał, a ja już się trzęsłam ze strachu. - Jestem Twoim ojcem - tuż po tym usłyszałam, jak Schöpf się krztusi.
tararam, lubię szokować ;pp
przeczucie mi mówi, że ta historia niedługo będzie się kończyć. ba, pomysł na epilog to miałam ogarnięty od Euro XDD

Moje wszystkie dotychczasowe podejrzenia poszły na marne, ale co nie zmienia faktu, że jestem w OGROMNYM szoku :O no jestem ciekawa jak potoczy się dalej ta rozmowa. Czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuń❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńCOOO TU SIE ZADZIALO W TYM MOMENCIE
OdpowiedzUsuńtotalnie sie tego nie spodziewałam i w sumie nie wiem co o tym myśleć, aczkolwiek...Dobra juz nic nie mowie, mam nadzieje ze w nastepnym rozdziale sie wyjasni wszystko!!;;
A co tu się wyprawia? 😱 kończenie w takim momencie nie jest dobrym pomysłem.
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział 😍😍😍