Nie podobało mi się to. Najnormalniej w świecie byłem przeciwny temu typkowi od samej chwili, kiedy Clara powiedziała mi o tym, że chce z nią porozmawiać. Może i nie wyglądał na tchórza, ale był nim. Był nim w chwili, kiedy uciekał od jej matki, bo przestraszył się odpowiedzialności. I co, teraz tak nagle dotarło do niego to, że jego dziecko żyje? Wtedy, kiedy sam ma pełną rodzinę?
Co chciał wnieść pojawieniem się w jej, naszym, życiu?
Widziałem zagubienie w jej oczach. Czułem, jak jej ciało drżało. A ten typ ze spokojem opowiadał nam swoją „historię” z młodzieńczych lat. Pokazywał nam obraz jej matki, jako tej zagubionej, i siebie, jako tego dobrego, który tak naprawdę zrozumiał, że kobieta, która urodziła Clarę, przez niego doprowadziła się do tego stanu i dlatego jej pomógł. Chociaż to i tak nie odkupiło jego win... Dlatego posunął się o krok do przodu i zdecydował się odszukać właśnie ją? Żeby nawiązać z nią relację, i nie wiem, jakkolwiek się wypłacić, żeby ciężar wyrzutów sumienia zniknął?
Milczała w trakcie drogi powrotnej do mieszkania Melanie. Próbowałem ułożyć sobie to wszystko w głowie, co szło mi naprawdę opornie. Nie wiedziałem, co mogę powiedzieć, aby ją wesprzeć. Nie chciałem swoimi słowami sprawiać jej przykrości. Mimo tej niepewności z jej strony czułem, że nie chce przegapić tej szansy, jaką dał jej ten cały Schlüter. Ale po prostu się bałem, nie chciałem, żeby się zawiodła...
- Powiedz coś - wyszeptała, kurczowo uczepiając palce na moim karku. Jej zaszklone oczy intensywnie wpatrywały się we mnie, próbując nakłonić do odpowiedzi. A ja uparcie milczałem. - Cokolwiek, co myślisz na ten temat.
- Chcę dla Ciebie dobrze, Clara - pogładziłem jej policzek, drugą ręką obejmując ją w talii. - Chcę, żebyś była w pełni szczęśliwa. Boję się, że ten gościu da Ci pustą nadzieję...
- Widziałeś, jak się zachowywał, kiedy mówił to wszystko? Zgrywał pewniaka, a tak naprawdę cały trząsł się ze strachu... Olek, chcę się dowiedzieć czegoś o przeszłości swojej matki, a on może mi w tym pomóc.
Westchnąłem ciężko, pokazując jej tym swoją kapitulację. Tak jej namącił, że nie wiem, co musiałbym zrobić, żeby się zniechęciła. Pomimo tego strachu.
- Kiedy planujesz się z nim skontaktować?
- Jeszcze nie wiem. Ale zrobię to - po pierwszym zdaniu jeszcze miałem cień nadziei... Cholera. Na szybko musnęła moje usta, po czym puściła mój kark i złapała moją rękę, która jeszcze chwilę temu ją trzymała. Przez tę dziewczynę to ja zwariuję...
Na powitanie Melanie naskoczyła na nas, czemu żadne z nas nie odbierało telefonu. W sumie rozumiem jej „atak”, bo na pewno się denerwowała. Jednakże cała złość z niej zeszła w chwili, kiedy stwierdziła, że nic się nam nie stało.
- To co takiego się stało, że tyle czasu mi nie odpowiadaliście? - zagaiła, opierając się o ladę w części kuchennej mieszkania. Spojrzałem na Clarę, która chwilę zbierała się do wypowiedzi. Strzeliła z palców, poprawiła pozycję i ciężej odetchnęła. Czekałem, aż powie to, co się wydarzyło, w miarę cierpliwie, w przeciwieństwie do panny Meier, którą z niewiedzy wręcz rozsadzało.
- W kawiarni zjawił się pewien mężczyzna, który chciał ze mną porozmawiać - Clara mówiła powoli, bardzo cicho. - Na samym początku rozmowy powiedział mi, że jest moim ojcem...
- ...I Ty tak po prostu w to uwierzyłaś, tak?
Nie wtrącałem się. Swoje powiedziałem, a raczej próbowałem przekazać. Teraz niech wykaże się przyjaciółka, może ona jakkolwiek na nią zadziała.
- Mela, on zaczął opowiadać nam historię mojej mamy...
- Olek, też tam byłeś? - zatwierdziłem. - Też jesteś po jej stronie?
- Clara wie, co sądzę na ten temat - odparłem, opierając się o oparcie kanapy, uprzednio biorąc do rąk kubek z gorącą czekoladą. - I nie sądzę, żebym zmienił swoje zdanie.
- Bo żadne z Was nie było w mojej sytuacji... Oboje wychowywaliście się w pełnym domu, gdzie mogliście się zwrócić do rodziców o dosłownie wszystko...
- Clara, teraz, po tylu latach dzielnego radzenia sobie z tym wszystkim? - obserwowałem reakcję mojej dziewczyny na słowa jej przyjaciółki. Wiedziałem, że Melanie ma zupełnie inny pogląd na świat, ale... nie musiała być AŻ TAK bezpośrednia...
Znów wyglądała tak, jakby zaraz miała się rozpłakać. Momentalnie zareagowałem, nim rozpoczęło się to, co każde z nas chciało uniknąć. Odstawiłem kubek na stół i przyciągnąłem ją do siebie, zamykając w swoich objęciach. Już się trzęsła, już łkała...
- Moja matka była tak wyrachowana, że dopiero przed śmiercią powiedziała ojcu, że jednak istnieję, wiesz? - powiedziała to bardziej do mnie, jednak wiedziałem, że Melanie to usłyszała – widziałem, jak zareagowała na te słowa. Spojrzała na mnie zaskoczona, układając usta na kształt litery „o”. Potwierdziłem, próbując rozwiać jej reakcję. Na próżno. Patrzyła się na plecy Clary, zastygając w bezruchu.
- Hanna przez dwadzieścia lat utwierdzała siebie i innych, że mnie zabiła. Dopiero na końcu powiedziała mu, że okłamywała go przez większą część jego życia... Nie musicie mu wierzyć, po prostu wierzcie we mnie... - podniosła się i spojrzała na Melanię, a potem na mnie smutnym spojrzeniem. - Wspierajcie mnie, nic więcej nie potrzebuję.
Wydostała się z mojego uścisku i poszła do łazienki, zostawiając mnie samego z Melą, która świdrowała mnie spojrzeniem.
- Co chcesz zrobić? Widziałeś go, byłeś świadkiem tej rozmowy...
- Chcę, żeby była szczęśliwa. Jeśli nawiązanie kontaktów z tym facetem ma jej pomóc... Będę ją wspierał.
- Olek! - zrugała mnie. - Ja rozumiem, że ludzie zakochani wariują, ale zejdź na ziemię! Nie bierzesz pod uwagę opcji, że może jej coś zrobić?
- Biorę. Ale, bądź co bądź, jest też opcja, że każde jego słowo jest prawdą. Nie ta, że gryzą go wyrzuty sumienia, tylko po prostu poczuł się odpowiedzialny za Clarę, w przeciwieństwie do jej matki. Że niemal całe jej życie żył w utwierdzeniu, że Hanna dokonała aborcji zaraz po tym, jak Anton stchórzył.
- Oboje powariowaliście, wiecie? - jęknęła, opadając na kanapę. Pokręciłem głową, biorąc do ręki naczynie z ciepłym napojem. Może i zwariowałem, ale może będzie dobrze?
Olek zwariował, czy jeszcze nie? :D
z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Wam rodzinnej atmosfery, smacznego jajka oraz żebyście w trakcie wolnego wypoczęły i nabrały sił!

Uważam, że mimo wszystko powinni wspierać Clare. Ona podjęła słuszna deczyje. Czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuń❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńNie wiem czy Clara podjęła słuszną decyzje, ale to już zależy od niej. Zresztą wkrótce się o tym przekonamy :)
OdpowiedzUsuńJednak dziewczyna potrzebuje teraz wielkiego wsparcia.
Czekam teraz z niecierpliwością na kolejny rozdział! <3
Pozdrawiam! :*
Wsparcia to teraz będzie na pewno potrzebowała :) mam nadzieję, że ojciec jej nie skrzywdzi :)
OdpowiedzUsuń